Sex, prochy, rock and roll

„Nie pamię­tam, abym kie­dy­kol­wiek w życiu, tak bez waha­nia (…) pod­po­rząd­ko­wał jakiś obej­rza­ny i prze­ży­ty spek­takl, myślom kon­kret­ne­go filo­zo­fa, jak ten nasz, dzi­siej­szy. I pań­stwo zna­ją tego genial­ne­go filo­zo­fa, twór­cę para­dok­su o czło­wie­ku (…) To Bla­ise Pas­cal. To on pra­wie 350 lat temu napi­sał naj­do­sko­nal­szą recen­zję z dzi­siej­sze­go spektaklu (…)

«Jakąż chi­me­rą jest czło­wiek! Jakąż nowo­ścią! Jakim potwo­rem, jakim cha­osem, jaką sprzecz­no­ścią. Jakim cudem! Osą­dza­jąc go ze wszyst­kich stron naraz: toż to nędz­ny robak, klo­aka praw­dy, zlew nie­pew­no­ści i błę­dów – chwa­ła i wstyd wszechświata.»

W spek­ta­klu panów Wro­cław­skie­go i Orłow­skie­go pas­ca­low­skie sło­wo sta­ło się cia­łem – sce­nicz­nym, aż  bru­tal­nym i czu­łym zara­zem w swo­jej kame­le­ono­wej sce­nicz­no­ści. Dla­te­go z tak ogrom­ną rado­ścią dowie­dzia­łem się (…) , że to wyko­na­nie otrzy­mu­je Nagro­dę Teatru Cho­pi­na, jako naj­lep­sze przed­sta­wie­nie sezo­nu 2001 w Pol­sce, opar­te na dra­ma­tur­gii ame­ry­kań­skiej. Prze­ka­zu­ję ją Panom, pod­szy­wa­jąc się pod ser­decz­ny puls tej nagrody”.

(Frag­ment wypo­wie­dzi Tymo­te­usza Kar­po­wi­cza wygło­szo­nej w 2002 roku  w Teatrze Cho­pi­na w Chi­ca­go z oka­zji przy­zna­nia nagro­dy dla przed­sta­wie­nia Eri­ca Bogo­sia­na pt. „Sex, pro­chy i rock and roll” w reży­se­rii Jac­ka Orłowskiego).

Tymo­te­usz Kar­po­wicz  ( 1921 – 2005 )  —  poeta i dra­ma­turg. W 1973 roku wyje­chał z Pol­ski i zamiesz­kał na sta­łe w Sta­nach Zjed­no­czo­nych.  Przez wie­le lat wykła­dał na Uni­ver­si­ty of Ili­no­is w Chicago.

Eric Bogo­sian, ame­ry­kań­ski pisarz, aktor i reży­ser, z pasją i nie­zwy­kłym poczu­ciem humo­ru opo­wia­da o obłę­dzie  świa­ta. Two­rzy suge­styw­ne i barw­ne  por­tre­ty boha­te­rów, któ­rzy  wkra­cza­ją na sce­nę, by doko­nać  publicz­nej spo­wie­dzi peł­nej  drwi­ny, bólu i wście­kło­ści. W  gale­rii dzi­wa­ków i nie­bez­piecz­nych typów, repre­zen­tu­ją­cych wszyst­kie kla­sy spo­łecz­ne, odkry­wa­my wła­sne odbicie.

Reży­ser Jacek Orłow­ski wraz z Bro­ni­sła­wem Wro­cław­skim  wła­śnie tym przed­sta­wie­niem wpro­wa­dzi­li na pol­skie sce­ny dra­ma­tur­gię Eri­ca Bogo­sia­na. Był to pierw­szy „One man show”  w  teatrze pol­skim. Od pre­mie­ry w 1997 roku do dziś dnia „Sex, pro­chy i rock and roll” pozo­sta­je jed­nym z naj­po­pu­lar­niej­szych  i naj­bar­dziej nagra­dza­nych przed­sta­wień w ostat­nich dwóch deka­dach. To zasłu­ga świet­ne­go tek­stu, bły­sko­tli­wej reży­se­rii i wybit­nej kre­acji aktorskiej.

„Sex, pro­chy i rock and roll” był pierw­szą czę­ścią słyn­ne­go tryp­ty­ku mono­dra­mów. Pozo­sta­łe dwie to: „Czo­łem wbi­ja­jąc gwoź­dzie w pod­ło­gę” i „Obudź się i poczuj smak kawy” zre­ali­zo­wa­nych w Teatrze im. S. Jara­cza w Łodzi.  Reży­se­rem wszyst­kich przed­sta­wień był Jacek Orłow­ski, a wyko­naw­cą Bro­ni­sław Wrocławski.

W kwiet­niu 2017 roku  po 20 latach od pre­mie­ry spek­takl osta­tecz­nie zszedł z afisza.

9 kwiet­nia wyko­na­no pamiąt­ko­we zdję­cie z udzia­łem twór­ców przed­sta­wie­nia i publiczności.

Prze­kład – Sła­wo­mir Michał Chwastowski
Muzy­ka – Tade­usz Kulas
Wystę­pu­je – Bro­ni­sław Wrocławski
Reży­se­ria i opra­co­wa­nie tek­stu – Jacek Orłowski

    Warto przeczytać

  • „Ulica” Elmera Rice’a w Teatrze Miejskim w Łodzi

  • “Porwanie Sabinek” z Józefem Węgrzynem w Teatrze “Osa”