Obudź mnie, gdy to się skończy

Z ini­cja­ty­wy Insty­tu­tu Teatral­ne­go im. Mie­czy­sła­wa Hert­za w Łodzi przy wspar­ciu współ­wy­daw­ców: Mazo­wiec­kie­go Insty­tu­tu Kul­tu­ry w War­sza­wie i Mię­dzy­na­ro­do­we­go Festi­wa­lu Teatral­ne­go MESS – Sce­na MESS w Sara­je­wie ( Inter­na­cio­nal­ni teatar­ski festi­wal MESS – Sce­na MESS) zosta­nie wyda­na publi­ka­cja pt. Obudź mnie, gdy to się skoń­czy. Wybór nowych dra­ma­tów z Bośni i Her­ce­go­wi­ny. Tytuł książ­ki odwo­łu­je się do jed­ne­go z dra­ma­tów zawar­tych w anto­lo­gii i ma wydźwięk meta­fo­rycz­ny. „Obudź mnie, gdy to się skoń­czy” ozna­cza nadzie­ję na począ­tek cze­goś nowe­go i lep­sze­go w świe­cie boha­te­rów i w takim zna­cze­niu poja­wia się jako wio­dą­cy motyw we wszyst­kich dra­ma­tach wcho­dzą­cych w skład publi­ko­wa­nej antologii.

Pre­zen­to­wa­ny zbiór zawie­ra naj­bar­dziej popu­lar­ne w Bośni i Her­ce­go­wi­nie tek­sty dra­ma­tycz­ne auto­rów nale­żą­cych do śred­niej i mło­dej gene­ra­cji twór­ców takich jak:  LEJLA KALAMUJIĆ (ur. 1980), DARIO BEVANDA (ur. 1985), MIRZA SKENDERAGIĆ (ur. 1986), TANJA ŠLJIVAR (ur. 1988), ADNAN LUGONIĆ (ur. 1988), BORIS LALIĆ (ur. 1988), NEJRA BABIĆ (ur. 1989), NEDŽMA ČIZMO (ur. 1996). Mimo tego, że wszy­scy auto­rzy nale­żą do poko­le­nia przej­ścio­we­go, uro­dzo­ne­go jesz­cze w cza­sie ist­nie­nia Jugo­sła­wii lub zaraz po jej roz­pa­dzie,  daw­ny pro­jekt poli­tycz­ny i jego burz­li­wy upa­dek pamię­ta­ją sła­bo albo w ogó­le, nato­miast odczu­wa­ją okre­ślo­ne kon­se­kwen­cje tych wyda­rzeń, co znaj­du­je wyraź­ne odzwier­cie­dle­nie w ich twór­czo­ści. War­to przy tym pod­kre­ślić, że jest to twór­czość dobrze zna­na zarów­no w Bośni i Her­ce­go­wi­nie, jak i za gra­ni­cą oraz wie­lo­krot­nie nagra­dza­na na kon­kur­sach lite­rac­kich i festi­wa­lach teatralnych.

W książ­ce znaj­dą się nastę­pu­ją­ce utwory:

Obudź mnie, gdy to się skoń­czy (Pro­bu­di me kad završi) – Mirza Skenderagić

Mirza Sken­de­ra­gić został w 2016 roku lau­re­atem głów­nej nagro­dy w kon­kur­sie na naj­lep­szy współ­cze­sny dra­mat zaan­ga­żo­wa­ny pisa­ny w języ­ku serb­skim, chor­wac­kim, bośniac­kim albo czar­no­gór­skim orga­ni­zo­wa­ny przez Fun­da­cje Har­te­fakt w Bel­gra­dzie – wła­śnie za ten tekst.

W opi­sy­wa­nym w dra­ma­cie miesz­ka­niu nie ma współ­cze­snej tech­no­lo­gii. Żad­nych kom­pu­te­rów, komó­rek i tak dalej. Tyl­ko sta­ry magne­to­fon. I kase­ty VHS z fil­mem „Bitwa na Nere­twie”. Nikt z nich nie widział już daw­no słoń­ca, tyl­ko gdzieś w pobli­żu prze­la­tu­je jaskół­ka, ale i ona jest coraz cich­sza. Mło­dzi uczą się z magne­to­fo­nu nagra­nych przez Ojca lekcji:

K to pierw­sza i naj­waż­niej­sza lite­ra alfa­be­tu. Komu­nizm to pierw­sze i naj­waż­niej­sze sło­wo. Komu­nizm to okre­śle­nie mie­szan­ki gazów, któ­re two­rzą atmos­fe­rę oko­ło­ziem­ską. To jeden z pod­sta­wo­wych warun­ków życia. Zwie­rzę­ta i ludzie oddy­cha­ją Komu­ni­zmem, rośli­nom też jest on potrzeb­ny do foto­syn­te­zy. Bez Komu­ni­zmu życie nie było­by możliwe.

Na tej samej zasa­dzie mowa jest potem o socja­li­zmie, ale może wspo­mnij­my tu jesz­cze o tym, czym jest par­tia (pisa­na, oczy­wi­ście, wiel­ką lite­rą „p”):

Par­tia jest okre­sem w życiu czło­wie­ka, w któ­rym dotąd nie­doj­rza­li chłop­cy i dziew­czyn­ki prze­cho­dzą zmia­ny. Rezul­ta­tem tych zmian jest cia­ło sek­su­al­nie zdol­ne do repro­duk­cji, a więc do fizycz­ne­go doj­rze­wa­nia, a Jugo­sła­wia to schron, budow­la albo struk­tu­ra prze­zna­czo­na do tego, by miesz­ka­li w niej ludzie. W Jugo­sła­wii zawsze żyją szczę­śli­we rodziny.

Autor z dużą dozą humo­ru, iro­nii, absur­du potra­fi mówić o tym, cze­go doświad­czył jako dziecko.

 

Waliz­ka zbyt czer­wo­na, żeby mogła być waliz­ką (Kofer pre­vi­še crven da bi bio kofer) – Nej­ra Babić

Histo­ria o poszu­ki­wa­niu lep­szych per­spek­tyw na życie w magicz­nym „gdzieś­tam­da­le­ko­stąd”. Nar­ra­tor snu­je fan­ta­stycz­ną opo­wieść o powsta­niu waliz­ki i jej pomy­sło­daw­cy – nor­we­skim kolek­cjo­ne­rze. Akcja roz­po­czy­na się jed­nak w Sara­je­wie w 1993 roku pod­czas bom­bar­do­wa­nia. W cia­snym miesz­ka­niu całe zamie­sza­nie muszą prze­cze­kać przed­sta­wi­cie­le naj­star­szej, śred­niej i naj­młod­szej gene­ra­cji. Wnu­ki chcia­ła­by opu­ścić jak naj­szyb­ciej ojczy­znę, ale lot­ni­sko jest zablo­ko­wa­ne i wstrzy­ma­ny jest na nim jaki­kol­wiek ruch. Nie ma też wali­zek. Poprzed­ni loka­to­rzy nie zdą­ży­li zabrać ze sobą nie­zwy­kłej czer­wo­nej waliz­ki. Poja­wia się ona w kolej­nej sce­nie z 1997 roku, kie­dy miesz­kań­cy Sara­je­wa pla­nu­ją waka­cje nad morzem, ale tak napraw­dę marzą o tym, żeby wyje­chać jesz­cze dalej, naj­le­piej do Nor­we­gii. I nigdy nie wracać.

Po pra­wie pięt­na­stu latach na chor­wac­kim wybrze­żu spo­ty­ka­ją się dwie mło­de kobie­ty – jed­na z małą, czer­wo­ną waliz­ką zna­le­zio­ną w sara­jew­skim miesz­ka­niu – według niej zbyt czer­wo­ną, żeby była zwy­kłą waliz­ką i dru­ga, któ­ra opo­wia­da o stra­cie z okre­su woj­ny – wła­śnie o takiej waliz­ce pozo­sta­wio­nej w cza­sie uciecz­ki z mieszkania.

Autor­ka zazna­cza, że każ­dy odbior­ca może dopi­sać do tej histo­rii wła­sną, oso­bi­stą sce­nę zwią­za­ną z doświad­cze­niem opusz­cze­nia domu rodzin­ne­go, podró­ży lub nie­moż­no­ści opusz­cze­nia dane­go miej­sca oraz ze zwią­za­ny­mi z tym roz­cza­ro­wa­nia­mi i niespodziankami.

 

Ludo­jad­ka albo jak zabi­łam swo­ją rodzi­nę (Lju­do­žder­ka ili kako sam ubi­la svo­ju poro­di­cu) – Lej­la Kalamujić

Lej­la Kala­mu­jić nie jest pierw­szą autor­ką, któ­ra pisze o woj­nie i roz­pa­dzie Jugo­sła­wii. Czym zatem wyróż­nia się jej pro­po­zy­cja arty­stycz­na na tle innych retro­spek­tyw­nych i obra­chun­ko­wych ujęć? Pró­ba przed­sta­wie­nia losów rodzi­ny z Bośni i Her­ce­go­wi­ny sprzę­żo­nych z prze­mia­na­mi poli­tycz­ny­mi jest dość spe­cy­ficz­nym try­bem pre­zen­ta­cji. Decy­du­je o tym zasto­so­wa­nie per­spek­ty­wy dora­sta­ją­cej dziew­czyn­ki, ale też ele­men­ty humo­ry­stycz­ne, iro­nicz­ny dystans, cie­ka­wa poety­ka oraz poru­sze­nie kwe­stii LGBTI. Obok „kla­sycz­nych” pro­ble­mów towa­rzy­szą­cych kon­flik­to­wi zbroj­ne­mu, takich jak utra­ta poczu­cia bez­pie­czeń­stwa, domu, toż­sa­mo­ści oraz śmierć, w utwo­rze poja­wia się motyw „ludo­żer­stwa” – (auto)destrukcyjnej mocy, któ­rą zosta­ła obcią­żo­na głów­na bohaterka.

W naj­bliż­szym oto­cze­niu cen­tral­nej posta­ci, imien­nicz­ki autor­ki – Lej­li, poja­wia­ją się jej bab­cie i dziad­ko­wie, Safe­ta i Nedžad (rodzi­ce mat­ki) oraz Bra­na i Boro (rodzi­ce ojca). Są oni, podob­nie jak mat­ka i ojciec, przede wszyst­kim wspo­mnie­nia­mi, frag­men­ta­mi i sym­bo­la­mi nie­obec­no­ści. Na koń­cu, jak uprze­dza Kala­mu­jić, „i tak nie będzie niko­go i nicze­go”. Struk­tu­ra tek­stu jest nie­jed­no­rod­na. Ten lirycz­no-kon­fe­syj­ny mono­log, poprze­ci­na­ny miej­sca­mi pasa­ża­mi dia­lo­go­wy­mi, skła­da się z czte­rech seg­men­tów podzie­lo­nych odpo­wied­nio na sie­dem lub sześć odsłon. Ich tytu­ły ozna­cza­ją swo­iste kamie­nie milo­we na dro­dze roz­wo­ju Lejli.

Głów­na boha­ter­ka jest ucie­le­śnie­niem winy, któ­ra poże­ra wszyst­kich wokół, a osta­tecz­nie ją samą. Tekst sta­no­wi potwier­dze­nie, jak nie­zwy­kle waż­ną jest nauka uświa­da­mia­nia (sobie) i arty­ku­ło­wa­nia winy, a nie jej wypieranie.

 

W Bośni bez zmian (Mir­na Bosna) — Boris Lalić

Bez­ro­bo­cie jest jed­nym z naj­gor­szych pro­ble­mów w Bośni. Brak zatrud­nie­nia ozna­cza ubó­stwo, nudę i skłon­ność do nało­gów. Każ­de­go dnia w całej Bośni i Her­ce­go­wi­nie dzie­siąt­ki tysię­cy mło­dych ludzi marzy o wyjeź­dzie z ojczy­zny do kra­jów, w któ­rych opła­ca się uczci­wa pra­ca, a ci, któ­rzy nie mają takiej moż­li­wo­ści, marzą o przed­się­wzię­ciach, któ­re z dnia na dzień wynio­sły­by ich z dna do gwiazd.

Sztu­ka poka­zu­je przej­ście dwóch małych rodzin do orga­ni­za­cji prze­stęp­czej. Umę­cze­ni bie­dą żyją­cy w prze­ko­na­niu, że nikt im nie pomo­że, decy­du­ją się wyko­rzy­stać swo­ją nie­wi­dzial­ność spo­łecz­ną, aby zająć się lukra­tyw­nym biz­ne­sem — han­dlem nar­ko­ty­ka­mi. Eki­pa czte­rech męż­czyzn jest goto­wa zro­bić wszyst­ko, żeby wyrwać się ze szpo­nów nędzy.

Opo­wieść ta jest osa­dzo­na w spo­łe­czeń­stwie, w któ­rym prze­wa­ża prze­stęp­czość, gdzie pra­cy nie moż­na zdo­być w żaden uczci­wy spo­sób, gdzie ludzie nie żyją, ale prze­ży­wa­ją, ale czy­niąc to są bar­dzo kre­atyw­ni, roz­trop­ni i dow­cip­ni. Ele­men­ty komicz­ne nie roz­śmie­sza­ją zawsze i każdego.

Człon­ko­wie rodzin Šabić i Alek­sić są kla­sycz­ny­mi przed­sta­wi­cie­la­mi spo­łecz­nych bośniac­kich loose­rów, a pozna­jąc ich histo­rie odbior­ca nie wie, czy ma pła­kać ze śmie­chu, czy tyl­ko płakać.

 

Mat­ka albo wszyst­kie lal­ki idą do nie­ba (Maj­ka ili sve lut­ke idu u raj) — Nedžma Čizmo

Boha­ter­ka­mi dra­ma­tu są dwie sio­stry, zamy­ka­ne przez mat­kę w poko­ju na pod­da­szu. Odizo­lo­wa­ne od świa­ta mają jedy­nie sie­bie oraz dwie lal­ki – męską i żeń­ską, za pomo­cą któ­rych odgry­wa­ją róż­ne scen­ki. Sytu­acje te obra­zu­ją ich marze­nia lub poma­ga­ją pora­dzić sobie z pro­ble­ma­mi z mat­ką, któ­rych nie potra­fią roz­wią­zać w inny spo­sób. Z ich roz­mów wyni­ka, że mat­ka wycho­wa­ła się w sie­ro­ciń­cu, ojciec dziew­czy­nek zosta­wił rodzi­nę, za co mat­ki wini cór­ki. Ani­ca uzna­na zosta­ła za upo­śle­dzo­ną, dla­te­go mat­ka nie pozwo­li­ła jej pójść do szko­ły, nato­miast San­ji­ca poru­sza się na wóz­ku z powo­du cho­ro­by mię­śni, jed­nak w trak­cie roz­mów oka­zu­je się, że fizycz­nie jest cał­ko­wi­cie zdro­wa, choć uwa­ża się za cho­rą. Ani­ca jest bar­dziej bun­tow­ni­czo nasta­wio­na do mat­ki, niż sio­stra. To ona pro­po­nu­je zaba­wy z pod­tek­stem ero­tycz­nym, będą­ce wyra­zem jej tęsk­no­ty za kon­tak­tem z męż­czy­zna­mi. San­ji­ca jest dużo bar­dziej ule­gła, zastra­szo­na przez eks­tre­mal­nie reli­gij­ną mat­kę pie­kłem i nauczo­na uni­ka­nia wszel­kich prze­ja­wów nie­po­słu­szeń­stwa oraz grze­chu. To Ani­ca odgry­wa za pomo­cą lal­ki mat­kę sta­ra­jąc się nauczyć sio­strę logicz­nych odpo­wie­dzi na jej zarzu­ty. To w koń­cu ona pro­po­nu­je speł­nie­nie jed­ne­go z ich marzeń – ujrze­nia morza. Osta­tecz­nie uda­je jej się namó­wić sio­strę na uciecz­kę i pozo­sta­wie­nie w domu lalek oraz mat­ki. Dziew­czy­ny wyska­ku­ją z okna peł­ne nadziei, że uda im się wzbić w powie­trze i pole­cieć nad morze.

 

Pink Moon – Dario Bevanda

Dra­mat nosi pod­ty­tuł post­dra­ma­tycz­na rock ope­ra, a tytuł głów­ny nawią­zu­je do albu­mu Pink Moon Nic­ka Drake’a, co nada­je utwo­ro­wi moc­no muzycz­ny kon­tekst. Głów­ny­mi boha­te­ra­mi sztu­ki są sta­rze­ją­cy się sprze­daw­ca płyt oraz miesz­ka­ją­cy z nim i trak­tu­ją­cy go jak mistrza mło­dy, zagu­bio­ny chło­pak. Obaj pró­bu­ją zna­leźć swo­je miej­sce w życiu, nie tra­cąc przy tym wol­no­ści i nie wpa­da­jąc cał­ko­wi­cie w sidła sys­te­mu. Młod­szy boha­ter (Muha) usil­nie pró­bu­je prze­kuć swo­ją muzycz­ną pasję w przy­no­szą­ce dochód zaję­cie. Był już człon­kiem kil­ku kapel muzycz­nych, roz­po­czy­nał nagry­wa­nie płyt, ale żad­nej osta­tecz­nie nie ukoń­czył. Aktu­al­nie pra­cu­je nad rock ope­rą, nie roz­sta­je się z note­sem i co chwi­lę notu­je kolej­ne pomy­sły na libret­to, do któ­re­go muzy­kę ma napi­sać jego men­tor. W reali­za­cji kolej­nych pla­nów nie poma­ga mu jego sytu­acja życio­wa – nie­ukoń­czo­ne stu­dia, nie­do­le­czo­ne depre­sja, pró­ba samo­bój­cza. Sytu­acja zmie­ni się, gdy do domu sprze­daw­cy płyt przy­je­dzie w odwie­dzi­ny jego daw­no nie­wi­dzia­na cór­ka, któ­ra pod pre­tek­stem zbie­ra­nia mate­ria­łów do dyplo­mo­we­go przed­sta­wie­nia na reży­se­rii odkry­wa i nazy­wa wie­le nie­wy­ja­śnio­nych rodzin­nych spraw. Sztu­ka opo­wia­da o pró­bie zna­le­zie­nia swo­je­go miej­sca na świe­cie na wła­snych warun­kach, a tak­że o marze­niach i mrzon­kach, poka­zu­jąc ich wpływ na roz­pad rodzi­ny, sta­wia pyta­nia o gra­ni­ce wol­no­ści, szu­ka przy­czyn nie­chę­ci do sta­bi­li­za­cji w każ­dym wie­ku, deli­kat­nie, nie­ja­ko w tle, sygna­li­zu­jąc temat ostat­niej woj­ny na Bałkanach.

 

Dra­pa­nie albo Jak zabi­ła się moja bab­cia (Gre­ban­je ili kako se ubi­la moja baka) – Tan­ja Šljivar

Uro­dzo­na w Repu­bli­ce Serb­skiej w Bośni i Her­ce­go­wi­nie autor­ka pod­ję­ła pró­bę opi­sa­nia suro­wej powo­jen­nej już rze­czy­wi­sto­ści koń­ca lat 90., ich wpły­wu na pro­ces dora­sta­nia dzie­ci i efek­tów ubocz­nych tego oddzia­ły­wa­nia. Akcja dra­ma­tu roz­gry­wa się w 2000 roku w Ban­ja Luce. Utwór o dotkli­wym odczu­wa­niu prze­mian Šlji­var roz­pi­sa­ła na gło­sy dzie­się­cio­lat­ków, któ­rzy przy­go­to­wu­ją się do szkol­nej impre­zy cha­ry­ta­tyw­nej w sali gim­na­stycz­nej, nie wie­dząc, że w tego typu pomiesz­cze­niach orga­ni­zo­wa­no w cza­sie woj­ny sale tor­tur oraz tym­cza­so­we obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne. Opo­wieść Mai, któ­ra wyje­cha­ła do Ham­bur­ga prze­pla­ta się z kłót­nia­mi, zaba­wa­mi, doświad­cze­nia­mi jej rówie­śni­ków, któ­rzy nie mają szans na wyrwa­nie się na Zachód. Dora­sta­ją­cy mło­dzi ludzie oto­cze­ni suro­wy­mi realia­mi marzą o dobro­by­cie, snu­ją pla­ny o pra­cy, domu, gro­ma­dze­niu luk­su­so­wych przed­mio­tów, podró­żach i part­ne­rach jak z żur­na­la. W tej mikro­gru­pie Innych (usy­tu­owa­nej w opo­zy­cji do świa­ta doro­słych) człon­ko­wie wyka­zu­ją dodat­ko­we, spo­tę­go­wa­ne cechy odręb­no­ści (dziec­ko pulch­ne, ubo­gie, nie­peł­no­spraw­ne). Szcze­gól­nie napięt­no­wa­ne są dziew­czyn­ki doga­nia­ją­ce wyobra­że­nia kobie­co­ści – są poni­ża­ne, uprzed­mio­to­wio­ne, ograniczane.

Wyda­rze­nia przed­sta­wio­ne w utwo­rze w spo­sób bez­po­śred­ni i bru­tal­ny odno­szą się do doświad­cza­nia bólu i nara­sta­ją­cej pato­lo­gii wśród dzie­ci jako następ­stwa mani­pu­la­cji ze stro­ny doro­słych i reak­cji na zasa­dy panu­ją­ce w nacjo­na­li­stycz­nym śro­do­wi­sku, w któ­rym dora­sta­ły. Prze­moc, będą­ca wyni­kiem nie­speł­nio­nych pra­gnień, bra­ku rela­cji z rodzi­ca­mi, nie­zdol­no­ści do wyra­ża­nia uczuć, ewo­lu­uje w dra­ma­cie od sta­dium dra­pa­nia swo­je­go i cudze­go cia­ła, poprzez strze­la­nie z bro­ni, do sady­stycz­ne­go znę­ca­nia się nad naj­słab­szy­mi. Autor­ka przed­sta­wia dzie­dzic­two, na któ­rym wid­nie­ją krwa­we śla­dy z prze­szło­ści oraz kry­ty­ku­je brak umie­jęt­no­ści pla­no­wa­nia i defi­nio­wa­nia sta­bil­nej przyszłości.

 

Koń­ca świa­ta nie będzie (Neće biti smak svi­je­ta) – Adnan Lugonić

Rodzaj „małej opo­wie­ści” rodzin­nej leżą­cej na ubo­czu, poza szla­kiem „wiel­kiej histo­rii”. Tekst swo­ją poety­ką przy­po­mi­na dra­ma­ty Cze­cho­wa. Atmos­fe­rę nie­po­ko­ju pod­sy­ca świa­do­mość ist­nie­nia tajem­ni­cy, któ­ra zbyt dłu­go nie opusz­cza czte­rech ścian domo­stwa. Ojciec dwóch córek jest cho­ry na Alzhe­ime­ra i w cią­gu jed­nej sce­ny „wcho­dzi” w roz­ma­ite fazy swo­je­go życia oraz nastro­je. Opie­ku­je się nim Maša, ale coraz trud­niej jest jej spro­stać temu wyzwa­niu. Jest ona jed­nak ska­za­na na taki tryb życia. Star­szy męż­czy­zna nie może zostać umiesz­czo­ny w spe­cja­li­stycz­nym ośrod­ku ze wzglę­du na ogra­ni­cze­nia finan­so­we, nie może się nim tak­że opie­ko­wać dru­ga córka.

Utwór jest swe­go rodza­ju ape­lem, aby spo­łe­czeń­stwo zwró­ci­ło uwa­gę na pro­ble­my i potrze­by przed­sta­wi­cie­li star­szych gene­ra­cji. Ich sta­tu­so­wi, ale też kon­fron­ta­cji z nimi czę­sto towa­rzy­szy poczu­cie desta­bi­li­za­cji. Świat się wów­czas roz­pa­da, koń­czy się, ale jed­nak uda­je mu się jakoś prze­trwać kolej­ny dzień. Jego koniec widzi­my w codzien­nych zwy­kłych wyda­rze­niach i zacho­wa­niach ludzi. Boha­te­ro­wie dra­ma­tu sta­ra­ją się ura­to­wać mikro­świat, w któ­rym funk­cjo­nu­je rodzi­na. Mowa tu o kom­pli­ka­cjach na pozio­mie rela­cji mię­dzy­ludz­kich, o utra­cie pamię­ci, obcią­że­niu prze­szło­ścią i trud­nym dzie­dzic­twie, o oba­wach i nadzie­jach mło­dych ludzi, o winie i pró­bie wyba­cze­nia, o pry­wat­nym, sta­le powta­rza­ją­cym się koń­cu świa­ta jed­no­stek, któ­re usi­łu­ją odna­leźć się w dzi­siej­szych realiach.

Redak­tor­ka­mi publi­ka­cji będą Gabrie­la Abra­so­wicz – dr n.hum., sla­wist­ka, badacz­ka dra­ma­tu i teatru bał­kań­skie­go, tłu­macz­ka oraz Mar­ty­na Lech­man – sla­wist­ka, dra­ma­turż­ka, tłu­macz­ka. Do współ­pra­cy nad prze­kła­dem tek­stów zapro­sze­ni zosta­li doświad­cze­ni tłu­ma­cze z ośrod­ków aka­de­mic­kich, takich jak Uni­wer­sy­tet im. Ada­ma Mic­kie­wi­cza (prof. Mag­da­le­na Koch), Uni­wer­sy­tet Ślą­ski w Kato­wi­cach (prof. Leszek Mał­czak), Uni­wer­sy­tet Jagiel­loń­ski (dr Domi­ni­ka Kaniec­ka), a tak­że oso­by zaj­mu­ją­ce się prze­kła­dem aktyw­ne w War­sza­wie (Doro­ta Jovan­ka Ćir­lić) oraz Wro­cła­wiu (Bere­ni­ka Nikodemska).

Pre­zen­to­wa­ny wybór dra­ma­tów z Bośni i Her­ce­go­wi­ny będzie pierw­szą anto­lo­gią wyda­ną w prze­kła­dzie na język pol­ski i zara­zem pierw­szą publi­ka­cją zbio­ru dra­ma­tów powsta­łych w tam­tym regio­nie w tłu­ma­cze­niu na język obcy.

Part­ne­ra­mi pro­jek­tu są:  Fun­da­cja Wydaw­ni­cza w Sara­je­wie (Fon­da­ci­ja za izda­va­štvo Sara­je­vo)   oraz Ini­cja­ty­wa Mło­dych na Rzecz Praw Czło­wie­ka w Bośni i Her­ce­go­wi­nie (Ini­ci­ja­ti­va mla­dih za ljud­ska pra­va u BiH – YIHR BiH ).

Dofi­nan­so­wa­no ze środ­ków Mini­stra Kul­tu­ry i Dzie­dzic­twa Naro­do­we­go pocho­dzą­cych z Fun­du­szu Pro­mo­cji Kul­tu­ry, uzy­ska­nych z dopłat usta­no­wio­nych w grach obję­tych mono­po­lem pań­stwa, zgod­nie z art. 80 ust. 1 usta­wy z dnia 19 listo­pa­da 2009 r. o grach hazardowych.

    Warto przeczytać

  • „Ulica” Elmera Rice’a w Teatrze Miejskim w Łodzi

  • “Porwanie Sabinek” z Józefem Węgrzynem w Teatrze “Osa”